English
русский
Українська

Trending:

Nauczył się latać z bólem: Pułkownik Igor Parchomenko mści się na okupantach za zmarłego syna-pilota. Zdjęcie

Pilot Igor Parkhomenko leci zarówno za siebie, jak i za swojego syna, który zginął w walce.

Pułkownik Igor Parchomenkoi jego syn Serhij wybrali zawód pilotów wojskowych i bronili Ukrainy przed agresją Federacji Rosyjskiej na pełną skalę. W maju ubiegłego roku Serhij Parkhomenko nie wrócił z misji bojowej.

Teraz jego ojciec niszczy okupantów z podwójną siłą: jeden lot wykonuje dla siebie, drugi - dla swojego syna-bohatera. Przejmująca historia wojskowego, który stracił syna, została opowiedziana przez ArmyInform.

Nauczył się latać z bólem: Pułkownik Igor Parchomenko mści się na okupantach za zmarłego syna-pilota. Zdjęcie

Kapitan Sergiusz Parchomenko zginął 14 maja 2022 r. podczas wykonywania misji bojowej w Su-25 w pobliżu Gulyaypole na Zaporożu. 20 maja został pośmiertnie odznaczony tytułem Bohatera Ukrainy.

Od tego czasu ojciec Sergiusza, pułkownik Igor Parchomenko, walczy za dwóch.

"Tak, teraz latam za dwóch. Wykonuję jeden lot bojowy dla mojego zmarłego syna, jeden dla siebie" - mówi Ihor Parkhomenko Sr.

Igor Parchomenkopowiedział dziennikarzom, że do czasu rozpoczęcia rosyjskiej agresji w 2014 r. służył w brygadzie lotnictwa taktycznego przez prawie 20 lat. Po ukończeniu Wyższej Wojskowej Szkoły Pilotów w Charkowie w 1995 roku, awansował ze starszego pilota na zastępcę dowódcy brygady.

Jego syn poszedł w ślady ojca: w 2019 roku ukończył Charkowski Narodowy Uniwersytet Sił Powietrznych im. Iwana Kozheduba i dołączył do brygady, w której służył Igor Parchomenko.

"Mój syn został w brygadzie, a ja po 26 latach służby przeniosłem się z brygady do KNUPS, na wydział w Mykołajowie. Zostałem na własnych Su-25, kiedy latałem. Były oferty z dowództwa, aby przenieść się na wyższe stanowiska, ale nie reprezentuję służby, w której nie ma kokpitu samolotu, więc pozostałem na lotnisku, nadal wykonywałem loty na tym samym niebie z synem jako pilot-instruktor, wykonując obowiązki instruktora szkolenia kadetów i personelu latającego brygady ", - powiedział pułkownik.

Parkhomenko Sr. zaczął latać w misjach bojowych po rozpoczęciu wojny w 2014 roku w czerwcu. Następnie wykonał 23 loty bojowe w Ługańsku i Donbasie. Kiedy wzbił się w niebo nad Donbasem po raz 24, jego samolot został zestrzelony przez pocisk rakietowy z wyrzutni Pantsir 1-C wystrzelony z terytorium Rosji.

Igorowi udało się katapultować. Sześć dni później został zabrany na kontrolowane terytorium przez bojowników sił specjalnych.

Od 5 września 2014 r. ukraińskie lotnictwo zaprzestało aktywnej pracy nad celami na wschodzie kraju.

"Kiedy rozpoczęła się wielka wojna, nie byłem zaangażowany w wyprowadzanie sprzętu z niebezpieczeństwa. Wiedziałem z 24-godzinnym wyprzedzeniem, co się wydarzy. Z moim najstarszym synem Serhijem dzień wcześniej polecieliśmy razem na zmianę. Wszyscy byli gotowi, oczywiście pierwszy telefon był do mojego syna, ale on już nie odbierał. Po pierwszych przylotach byli zajęci wyjmowaniem sprzętu, a on nie był w stanie rozmawiać. Oczywiście bardzo martwiłem się o syna i jestem dumny, że nie tylko sobie poradził, ale we wszystkich 5 punktach, ponieważ nie straciliśmy ani jednego samolotu. Od momentu, gdy wstąpił do brygady, monitorowałem jego szkolenie bojowe, ale nigdy nie ingerowałem w jego pracę lotniczą, było to pryncypialne stanowisko: musiał uczyć się sam, miał własnego instruktora. Siergiej, podobnie jak inni jego bracia, latał i wykonywał przydzielone mu misje bojowe" - powiedział Parchomenko.

Nauczył się latać z bólem: Pułkownik Igor Parchomenko mści się na okupantach za zmarłego syna-pilota. Zdjęcie

Wspomina: pilot wojskowy w nim często zmagał się z ojcem.

"Pamiętam, jak działając jako starszy oficer grupy zadaniowej, na jednym z lotnisk operacyjnych musiałem wysłać parę na misję bojową. Musiałem podjąć decyzję, kogo wysłać. Nie zachowywałem się jak dowódca, a raczej jak zwykły towarzysz. Wszedłem do pokoju i zapytałem: "Chłopaki, kto poleci?". Na co mój syn natychmiast się zgłosił. To były pierwsze dni marca 2022 roku. Nie wiedziałem, jak zareagować, ale starałem się tego nie okazywać. Miał doświadczonego dowódcę, starszego towarzysza, ale sytuacyjnie okazało się, że dowódcą tej misji bojowej był mój Serhij. Po przylocie z uśmiechem zapytał: "Tatusiu, czy mogę teraz dostać upoważnienie do dowodzenia?". - Pilot wojskowy podzielił się swoimi wspomnieniami z dziennikarzem.

"Pamiętam, jak po raz pierwszy w marcu on i ja przeżyliśmy atak rakietowy na lotnisko w schronie dla nas dwóch. Po tym ostrzale zginęli ludzie, a samoloty zostały uszkodzone. Potem mój syn został przeniesiony do innego punktu, walczył, a ja służyłem jako instruktor lotnictwa. Serhij często i długo rozmawiał ze mną przez telefon, rozumiałam, że potrzebuje rozmowy, wiedziałam, gdzie jest jego napięcie, widziałam, jak się martwi, kiedy jest na skraju załamania... Ponadto w tamtych czasach miał syna, którego nigdy nie widział" - dodał wojownik.

Nauczył się latać z bólem: Pułkownik Igor Parchomenko mści się na okupantach za zmarłego syna-pilota. Zdjęcie

Serhiy walczył już od półtora miesiąca, podczas gdy jego ojciec wciąż służył jako instruktor na jednym z lotnisk, szkoląc pilotów, wysyłając ich na front i zostając, by szkolić kolejną grupę. Później, po uzyskaniu zgody na pracę bojową, Igor zaczął latać w tej samej eskadrze co jego syn.

"Myślę, że Bóg pomógł mi w pracy bojowej, ponieważ przez ostatnie 11 dni życia mojego syna latałem razem z nim w misjach bojowych. Przyjechałem tutaj, udało mi się wykonać kilka lotów bojowych. Serhiy i ja nigdy nie lataliśmy w tej samej parze. Rozumiem, dlaczego - nie daj Boże, jeden z nich zostanie zestrzelony, jak drugi może wrócić? W swoim ostatnim locie bojowym Siergiej był skrzydłowym w parze ze swoim kolegą z klasy, Aleksiejem. Dwóch kolegów z klasy - młodych chłopaków, którzy przeszli przez wojnę" - mówi Igor Parchomenko.

Jego syn nigdy nie wrócił z tego lotu. Kapitan Sergiusz Parchomenkozginął w wieku 25 lat. Odbył łącznie 38 misji bojowych. Po 28. został odznaczony Orderem Bogdana Chmielnickiego III stopnia.

"Wyjechałem stąd, pochowałem syna i wróciłem po 40 dniach... Jak mi powiedziano, muszę nauczyć się latać teraz z moim bólem. Nauczyłem się i wróciłem na lotnisko, aby wykonywać misje bojowe obok pilotów takich jak mój syn. Wszyscy byli prawie w tym samym wieku, ale bardzo szybko wszyscy ci faceci dorośli, bardzo się zmienili, stali się prawdziwymi mężczyznami na moich oczach. Jak w słynnym filmie "Najstarsi idą do boju" - młodzi chłopcy szybko dorastają, ale w naszym prawdziwym "filmie" prawie tylko młodzi chłopcy poszli do boju. W rzeczywistości wszyscy oni są moimi dziećmi, ponieważ urodziłem się w 1974 roku. Więc po prostu nie mogę ich zostawić, nie mam do tego moralnego prawa" - powiedział pułkownik.

Nauczył się latać z bólem: Pułkownik Igor Parchomenko mści się na okupantach za zmarłego syna-pilota. Zdjęcie

Przyznaje: pozostaje w formacji, aby dać szansę na życie jak największej liczbie młodych wojowników, takich jak jego syn.

"Są chwile, kiedy wykonuję dwa loty dziennie, ale tych dni jest niestety niewiele. Podczas pochówku mojego syna wszyscy żegnaliśmy się tutaj, a ja powiedziałem: "Chłopaki, jeśli mi pozwolicie, wrócę i będę latał". Zasada była ta sama: im więcej latam, tym mniej latają, młodych ludzi trzeba maksymalnie chronić. Ryzykują każdy lot, ale chłopaki są tacy, że walczą o każdy lot bojowy. Broń Boże, kto nie poleci poza kolejnością, wszyscy się obrażają. To nasza rodzina" - mówi Igor Parchomenko.

Teraz niszczy okupantów zarówno dla siebie, jak i dla swojego poległego syna-bohatera.

"Powiedziałem wtedy: "Synu, nie jesteś dla mnie martwy, żyjesz, będziesz latał i będziesz w rodzinie bojowej, aby nadal wypełniać zadania. Jeśli wykonam jeden lot dziennie, będzie twój. Jeśli wykonam drugi tego samego dnia, to dla mnie". Ważne jest dla mnie liczenie lotów "syna", nie liczę swoich. Cały czas mam jego zdjęcie w tablecie. Więc zawsze jesteśmy razem w locie, on jest moim aniołem stróżem". - przyznaje pułkownik Parchomenko.

"Dlatego dziś Bohater Ukrainy kapitan Serhij Parkhomenko ma już 197 lotów bojowych" - dodał dziennikarz, który nagrał tę przejmującą historię bohaterstwa i nieodpartej miłości.

Przypomnijmy, że wcześniej wiadomo było, że Anatolij Warwar Tegza zginął pod Bachmutem. Wojownik oddał życie, ratując swoich braci.

Poinformowano również, że 22-letni bohater Roman "Chimik" Iluk zginął na wojnie. Miesiąc przed ostatnią bitwą zaręczył się ze swoją ulubioną dziewczyną.

Tylko zweryfikowane informacje od nas w kanale Telegram Obozrevatel, Threads i Viber . Nie daj się nabrać na podróbki!

Inne wiadomości

Dżem jagodowy do naleśników w 20 minut: potrzebujesz tylko trzech składników i blendera

Dżem jagodowy do naleśników w 20 minut: potrzebujesz tylko trzech składników i blendera

Już nigdy nie będziesz chciał kupować dżemu w sklepie
Jak wyczyścić brudną sofę wódką: niezwykły sposób

Jak wyczyścić brudną sofę wódką: niezwykły sposób

Wódka ma właściwości dezynfekujące i antybakteryjne