PL
EN
Obraz dnia
Whitney Houston

Whitney Houston

Tej nocy Whitney wyszła na scenę dość wzburzona. Dzień wcześniej znów pokłóciła się z mężem - Bobby wrócił do domu mocno odurzony i znów pachniał cudzymi perfumami ..... A co najważniejsze, słowa, którymi ją obdarzył w odpowiedzi na pytanie: "Gdzie byłaś, kochanie?" .... Krótko mówiąc, Whitney nie miała śpiewać. Jednak tysiące oczu patrzyło na nią z widowni i musiała się pozbierać. Supergwiazda pracowała nad programem bez natchnienia, jedyne co jej pozostało to wykonanie słynnego hitu z "The Bodyguard" - "I Will Always Love You" ("Będę Cię Kochać Wiecznie") w finale..... Sala z niecierpliwością czekała na "popisowy" śpiew Whitney przez pięć oktaw, ale w najbardziej kluczowym momencie, wymagającym szczególnej wirtuozerii wokalnej, Houston nagle zamilkła. Dzięki Bogu, brat - Gary Houston (od dawna pracował dla Whitney w zespole wokalistów wspierających) nadrobił zaległości. Szepnął: "Let's get it on!". Wokaliści krzyczeli z całych sił... Za kulisami Gary podleciał do siostry: "Co się stało, Whitney?". "Nie wiem", ledwo wyszeptała. Była przerażona na śmierć - to był pierwszy raz, kiedy jej głos ją zawiódł. Whitney rzuciła się do lekarzy, ale nie znaleźli żadnych nieprawidłowości w strunach głosowych ... Przyczyną był przewlekły stres, stwierdził werdykt lekarski.