English
русский
Українська

Trending:

"A dlaczego ja?" Najważniejsze zwroty, po których można rozpoznać osobę urodzoną w ZSRR

Yulia PoteriankoŻycie
Całkowita szarość i ciągły niedostatek miały ogromny wpływ na język ludzi radzieckich.

Życie codzienne ma bardzo silny wpływ na język społeczeństwa - powie to każdy profesjonalny filolog. Zwłaszcza jeśli jest to tak specyficzna codzienność, jak życie w Związku Radzieckim.

Całkowity brak dóbr, tłumienie indywidualności i powszechna ideologia komunistyczna wpłynęły na ludzi tak bardzo, że wciąż słyszymy zwroty, których używali w czasach sowieckich. Bloger Maksim Mirovich zebrał takie słownictwo radzieckiego człowieka, które trudno przetłumaczyć na inny język bez szczegółowego wyjaśnienia kontekstu. Jeśli używasz tych zwrotów, to wpływ "sowki" na ciebie trwa.

"Kto jest ostatni?"

Całkowite niedobory w ZSRR dały początek takiemu zjawisku, jak wszechobecne kolejki. Widząc taką kolejkę, człowiek radziecki najpierw pytał: "Kto ostatni?" i zajmował miejsce, a potem pytał, za czym będzie stał. Co więcej, kolejki były nie tylko w sklepach. Można je było zobaczyć w placówkach medycznych, instytucjach państwowych i wszelkich organizacjach świadczących usługi.

"Wyrzucone"

Towary, po które ustawiały się kolejki, często określano słowem "wyrzucone". I nie, nie chodziło o recykling, ale o nawyk sprzedawców do wyrzucania towarów na ladę. A im towar był rzadszy, tym gest musiał być bardziej spektakularny. Cokolwiek zostało "wyrzucone", ustawiało się w kolejce niezależnie od poziomu zapotrzebowania na to. Mogło to być wszystko - od kiełbasy po żyrandole i sprzęt AGD. Dziś to słowo w tym znaczeniu prawie zniknęło z użycia.

"Skąd to masz?"

Innym przejawem całkowitego deficytu w ZSRR jest ciągłe zainteresowanie jego mieszkańców tym, gdzie i co można "dostać". W tamtych czasach towarów tak naprawdę nie kupowano, a raczej zdobywano. W tym celu wykorzystywano znajomości z pracownikami handlu i inne koneksje. Wymiana pieniędzy na towary była problematyczna, a sam proces zamieniał się w prawdziwą wyprawę. Na szczęście w dzisiejszych czasach ludzie najczęściej kupują lub zamawiają rzeczy, których potrzebują w codziennym życiu.

"Zmyślimy na trzech osób?"

Aby wyjaśnić ten zwrot, trzeba podać dość szeroki kontekst. Tak więc w ZSRR przeciętny obiad dla osoby pracującej kosztował około 80-90 kopiejek w stołówce. Oznacza to, że ci, którzy nie pakowali ze sobą jedzenia, mieli w kieszeni około jednego rubla dziennie - na jedzenie i na podróż. W tym samym czasie butelka wódki kosztowała 2 ruble 87 kopiejek. Aby ją kupić, trzeba było znaleźć jeszcze dwóch posiadaczy takiego dziennego budżetu. Wyrażanie takiego zamiaru wprost nie było dobrym pomysłem, ponieważ często pili oni podczas przerwy obiadowej, aby wieczorem wrócić do domu prawie trzeźwi. Tak narodził się ten eufemizm.

"A dlaczego ja?"

Inicjatywa w ZSRR, jak wiadomo, była karana, więc typowy człowiek radziecki był przyzwyczajony do tego, by jej nie okazywać, nie wykonywać pracy i po prostu tam iść (nawiasem mówiąc, kolejny typowy zwrot z tamtych czasów). Mimo to otrzymywali wynagrodzenie ściśle według skali płac, niezależnie od wyników. Dlatego tacy pracownicy nie wyróżniali się pracowitością. A nawet mieli za złe, gdy ktoś próbował przydzielić im jakieś obowiązki i próbował dowiedzieć się, dlaczego są karani w taki sposób. Owszem, w Związku Radzieckim nie było oficjalnego bezrobocia, ale praca z takim podejściem praktycznie nie istniała.

"Patrzcie, co za biznesmen!"

Stąd oburzenie, które powodowało, że inni ludzie chcieli przejmować inicjatywę. Wszelkie pomysły, próby zrobienia czegoś lepiej, usprawnienia procesów, z reguły spotykały się z falą negatywności. W końcu jedna osoba przynosiłaby pomysł, a wszyscy byliby zmuszeni do pracy. Dlatego typowi ludzie radzieccy mieli negatywny stosunek do takich manifestacji.

"Czy potrzebujesz więcej niż wszyscy inni?".

Niestety, takie podejście jest wciąż żywe. Aby przetrwać, radzieckiemu człowiekowi lepiej było siedzieć cicho - nie mówić, co myśli, nie próbować czegoś zrobić, jakoś się wykazać, znaleźć się w polu widzenia odpowiedzialnych osób. Tendencja ta umocniła się podczas represji stalinowskich w latach 30-tych, kiedy w społeczeństwie panował całkowity strach przed fizycznym zniszczeniem. W psychologii nazywa się to wyuczoną bezradnością. Tacy ludzie starają się minimalizować swoje potrzeby i nie traktują dobrze tych, którzy nie chcą żyć według tych samych zasad. Czasami nawet z dobrymi intencjami - dlatego okazują współczucie tym, którzy potencjalnie mogą cierpieć z powodu własnej inicjatywy.

Wcześniej OBOZ.UA informował, dlaczego radziecka kobieta może trafić do więzienia za małżeństwo z obcokrajowcem.

Subskrybuj kanały OBOZ.UA w Telegramie i Viberze, aby być na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami.

Inne wiadomości

Jak pozbyć się nieprzyjemnych zapachów w łazience: pomoże znany produkt

Jak pozbyć się nieprzyjemnych zapachów w łazience: pomoże znany produkt

Do aromatyzowania lepiej jest używać naturalnych produktów, aby nie szkodzić zdrowiu